Blog > Komentarze do wpisu
^stefan i sens życia

wtorek, 08 lipca 2008, eirena
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
beaviz
2008/07/08 14:39:06
Świetny pomysł ;)
-
Gość: Zofia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/11 14:35:36
Lubię zwierzęta. Miałam Kota (Konstantego) Bidula,przeżyliśmy razem 18 lat bez mała. Przywiózł mi go mąż w pudelku od butów, miał 3-4 miesiące, pełen parchów i lało mu się z pyszczka i spod ogona. W strugach deszczu o północy biegałam po mieście szukać apteki i suflamidów.Na dworcu kupiłam puszkę groszku z marchewka i łagodny pasztet. Nie było wtedy jeszcze nocnych dyżurów u weta.W domu z mieszanki wybralam marchew, wsypałam rozbite na pyl tabletki suflamidów dodałam dla smaku nieco pasztetu i wciskałam w nocy w kota. Potem został umyty....woda utleniona, zawinięty w ręcznik i poszliśmy razem spać. Tak się zaczęło nasze wspólne życie. Bidulka od kilku lat już nie ma, zostały zdjęcia, wspomnienia i ...owczarek Diora.Tteż z "odzysku", którego kot wprowadzał swego czasu, na rok przed śmiercią, w arkana domowych obyczajów.
Tego kota zapamiętam na całe życie, był kumplem, bez mała przyjacielem, traktował mnie jak dużego, nieco głupiego kota, któremu trzeba wszystko tlumaczyć. Przez 11,5 lat miał do towarzystwa innego kota - Filipa a przez 13 psa - Zuzie. Przeżył wszystkie zwierzaki. Był niewątpliwie przewodnikiem stada, ale dzielił się tą władzą ze mną w jakiś tam koci sposób. na tyle, na ile mu było wygodnie.
Może dlatego blog o kocie Stefanie włączylam sobie do zakładek i często tutaj wpadam....
Pozdrawiam Stefana i jego ludzka rodzinę